28. Serce Jezusa - rozkoszy wszystkich świętych

Najświętsze Serce Pana Jezusa jest nie tylko umocnieniem w naszym doczesnym życiu i nadzieją przy śmierci. Będzie ono także naszą rozkoszą w życiu przyszłym, przyczyną naszej chwały w niebie, tak jak na ziemi jest przyczyną wszystkich łask.

Rozważaliśmy dotąd różne wezwania litanii, a więc Boskie pochodzenie naszego Zbawiciela i Jego życie w Trójcy Przenajświętszej, Jego wcielenie i tajemnice Jego życia na ziemi aż po śmierć i zmartwychwstanie. Podziwialiśmy Jego miłość i dary, jakimi obdarza ludzi. Musiało skończyć się ziemskie życie Zbawiciela; czekał na Niego Ojciec w niebie.

Wniebowstąpienie! Jakiż to wspaniały tryumf naszego Pana! Tym wspanialszy, że wstąpił On do nieba zabierając ze sobą niezliczone rzesze świętych dusz, które w otchłani oczekiwały na swoje uwolnienie. Tego samego dnia rozpoczął się pochód z ziemi do nieba wielu członków Mistycznego Ciał a Jezusa, które są Jego własnością i Jego radością. Odtąd Jezus jest kochany i adorowany przez wszystkich zbawionych i już na zawsze będzie rozkoszą wszystkich świętych.

Jeden promień oblicza Chrystusa jaśniejącego na górze Tabor wystarczył, aby trzej apostołowie prawie od zmysłów odeszli, tak że św. Piotr nie chciał już wracać na ziemię. Św. Teresa z Avila miała szczęście ujrzeć w zachwycie człowieczeństwo Chrystusa. Oczywiście, nie mogła Go widzieć w całym Jego majestacie, bo nikt ze śmiertelnych nie jest zdolny być odbiorcą takiego widzenia. Święta urzeczona była cudownym blaskiem bijącym w postaci Chrystusa. Mówiła, że w porównaniu z tym blaskiem - promienie słońca tracą wszelką siłę.

Bł. Aniela z Foligno widziała Chrystusa ze stygmatami na rękach, opromienionego dziwnym światłem. "Od tego czasu - mówiła - doświadczam ogromnej radości na wspomnienie tego subtelnego światła, w którym widziałam sekret łączności naszego ciała z Bogiem. Widzę jeszcze tę rękę ze śladem gwoździa, którą mi pokazał Zbawiciel, mówiąc: "0to, ile cierpiałem dla ciebie". Jakież to będzie wspaniałe oglądać w niebie Jezusa promieniującego chwałą. Będziemy tam mogli kontemplować Jego nieskończoną miłość". Gdy Błogosławiona oderwała na chwilę oczy od Jezusa i spojrzała na aniołów, nie zrobili oni na niej wielkiego wrażenia, gdyż całe ich piękno było ukryte w Chrystusie i od Niego pochodziło. "Moje oczy - wspominała - pochłonięte były najwyższą radością i prawie nie dostrzegały stworzeń".

Św. Franciszkowi z Asyżu dane było słyszeć pieśń uwielbienia, śpiewaną przez aniołów. Na głos melodii Święty wpadł w ekstazę. Jakąż rozkoszą będzie słyszeć takie pieśni przez nieskończone wieki? Jaką radością poznać głos samego Jezusa? Szczególną radością dla zbawionych będzie oglądanie Boskiego Serca Zbawiciela, pełnego miłości dla ludzi, dla każdego z nas. Dziś czujemy się niegodni, aby zajmować choćby najmniejsze miejsce w Jego Sercu. W niebie zobaczymy wszystkie okoliczności naszego ziemskiego życia, także te, które wydawały się nam bez znaczenia, a które natchnione były nieskończoną miłością. Wtedy nasze małe ludzkie serce porwane będzie niewysłowioną radością i zanurzy się w bezmiarze Bożej miłości jak kropla wody w oceanie. Zrozumiemy, że Boskie Serce było dla nas przyczyną i źródłem łaski i wszelkiego dobra. Najświętsze Serce Jezusa jest życiem naszym i bierze udział we wszystkich naszych sprawach. Jaką radością będzie dziękować Mu przez całą wieczność!

Najświętsze Serce Jezusa, rozkoszy aniołów i świętych, wierzymy, że będziesz również naszym szczęściem w wieczności. Pociągnij nas do siebie i spraw, żebyśmy na tej ziemi nie w ludziach i rzeczach szukali ukojenia, ale jedynie w Tobie.

Najświętsze Serce Jezusa, przez które stało się nam zbawienie. Tobie cześć i chwała na wieki. Amen.