27. Serce Jezusa - nadziejo w Tobie umierających

Wezwanie to jest jakby echem słów św. Jana: "Błogosławieni umierający, którzy w Panu umierają" (por. Ap 14,13). Kiedyż więcej potrzebuje człowiek otuchy, jeśli nie w godzinie śmierci? W tych krytycznych chwilach jedyną i pewną naszą nadzieją jest Najświętsze Serce Jezusa. Niewątpliwie każdy człowiek odczuwa instynktowny lęk przed śmiercią, która kładzie kres naszemu życiu na ziemi. Nie ma w tym nic dziwnego. Bo przecież śmierć nie jest dziełem Boga, ale wynikiem grzechu. Myśl o śmierci napawa człowieka strachem głównie dlatego, że jest początkiem innego żyda, a my nie jesteśmy pewni, co ono nam przyniesie.

Zdarza się, że niektórzy ludzie nie boją się śmierci, a nawet jej pragną. Trzeba powiedzieć, że jak nie wszystkie obawy przed śmiercią są słuszne, tak nie zawsze pragnienie śmierci jest mądre i uzasadnione. Jeśli ktoś pragnie śmierci, ponieważ jest już znudzony życiem, to u chrześcijan nie można tego pochwalić. Niektórzy poganie tak bardzo byli znudzeni życiem, że popełniali samobójstwo, a ich przyjaciele uważali ten czyn za rozsądny. Oczywiście, tak mogli myśleć i postępować tylko ludzie przekonani, że śmierć jest końcem życia człowieka. Dla nas śmierć nie jest końcem, nicością ani snem. Śmierć jest przebudzeniem do innego, prawdziwego życia w Bogu.

Jeżeli natomiast ktoś pragnie śmierci, ponieważ długo już choruje i bardzo cierpi, a jest przy tym ciężarem dla rodziny, wtedy nie będzie nic złego w jego pragnieniu, jeśli ostatecznie zgadza się z wolą Bożą.

Święci pragnęli śmierci, aby jak najprędzej spotkać się z Bogiem i kochać Go w niebie więcej, niż jest to możliwe na ziemi. Św. Teresa od Dzieciątka Jezus umierając powiedziała z przejęciem słowo: "Kocham".

Było to jej ostatnie słowo na ziemi. Św. Andrzej apostoł na widok krzyża, do którego miał być przybity, pozdrowił go wołając: O dobry krzyżu, krzyżu upragniony, oto nareszcie zostaną zaspokojone moje gorące pragnienia. Święci mogli cieszyć się na zbliżającą się śmierć, ponieważ byli do niej przygotowani i jak apostoł Paweł mogli powiedzieć: Dla mnie bowiem żyć - to Chrystus, a umrzeć to zysk (Flp l, 21).

Dla człowieka, który ufa Bogu, śmierć nie jest upiorem, ale przyjaciółką, owszem, matką - według słów Joba. Matką, która wprowadza do życia wiecznego, tak jak matka ziemską wprowadza dziecko w świat doczesny.

Może nie bać się śmierci ten, kto ma nadzieję w Sercu Jezusa i w Nim umiera. Umierać w Sercu Jezusa to starać się żyć w łasce uświęcającej i mieć nabożeństwo do Najświętszego Serca Pana Jezusa. Kto jest czcicielem Najświętszego Serca Jezusa, dozna od Niego w chwili śmierci szczególnej pociechy i umocnienia. Nie zwątpi w miłosierdzie Boże. Jezus powiedział w Jednym z objawień: Dla moich czcicieli będę najbezpieczniejszą ucieczką w życiu, a zwłaszcza w godzinie śmierci.