17. Serce Jezusa - przebłaganie za grzechy nasze

Słowa tego wezwania zaczerpnięte są z pierwszego Listu św. Jana Ewangelisty: [Chrystus] jest ofiarą przebłagalną za nasze grzechy, i nie tylko za nasze, lecz również za grzechy całego świata (l J 2, 2). To znaczy, że Chrystus wziął na siebie wszystkie nasze grzechy i za nie pokutował, aby wysłużyć nam przebaczenie.

Pierwszy człowiek zgrzeszył i pogrążył rodzaj ludzki w otchłani nieprawości. Nie miał jednak możliwości wydobycia się z tej otchłani. Dokonać tego mógł tylko ktoś niewinny, a na ziemi byli sami grzesznicy.

Żadne więc stworzenie nie mogło oddać Boskiemu majestatowi godnego zadośćuczynienia. Grzech wydawał się nie do naprawienia. Bóg jednak nie chciał, by bezpowrotnie stracone było Jego stworzenie. Znalazł sposób, aby zadośćuczynienie dorównało obrazie. Postanowił, że Syn Boży stanie się człowiekiem, przyjmie ciało i duszę ludzką i jako taki będzie mógł cierpieć, aby wyjednać darowanie ludzkich win. Zajaśniały tutaj wspaniałym blaskiem trzy przymioty Boskie: sprawiedliwość, mądrość i dobroć. Słowo stało się ciałem. Syn Boży zamieszkał między ludźmi i wyjednał nam całkowite zmiłowanie. Bóg nie mógł odrzucić tego zadośćuczynienia, ponieważ pochodziło ono od Jego umiłowanego Syna i miało wartość nieskończoną. W Synu Bożym oddana została Bogu cała chwała, do której miał prawo, a której odmówili Mu upadli aniołowie i ludzie.

Zauważmy jeszcze, że jedna kropla Krwi Chrystusowej, a nawet jedna łza lub zwykłe westchnienie, zwrócone do Ojca przedwiecznego, zdolne było zmazać grzechy całego świata. Jednak Zbawiciel nasz chciał ofiarować Ojcu zadośćuczynienie większe niż to, które było konieczne - zadośćuczynienie przeobfite.

Od pierwszej chwili swego ludzkiego istnienia Jezus ofiarował się Boskiej sprawiedliwości, zgadzając się na życie w ubóstwie i w upokorzeniu - życie, które miało się skończyć w otchłani cierpień i wzgardy na Kalwarii. Jezus uczynił to z wielkiej miłości do ludzi. Ta miłość Boskiego Serca trwa nadal i nigdy się nie skończy. Jednym z powodów pozostawania Jezusa w Najświętszym Sakramencie jest właśnie ten, że chce On wstawiać się za nami u Ojca. Chce nieustannie pośredniczyć między grzesznym światem a sprawiedliwością Bożą, aby wysługiwać miłosierdzie Boże dla świata.

Rozważania te powinny nam jeszcze raz uprzytomnić, jak wielkim złem jest grzech i jak wielka jest cena duszy ludzkiej, że dla jej ratowania Syn Boży podjął się tak wielkich cierpień. Powinniśmy mieć w sobie ducha pokuty i o naszych grzechach nie zapominać. Mimo że uzyskaliśmy już rozgrzeszenie w sakramencie pokuty, w dalszym ciągu przepraszajmy Pana Boga za nasze grzechy. Pamiętajmy o tym zwłaszcza przy wieczornym pacierzu i na początku każdej Mszy świętej.