9. Serce Jezusa - cnót wszelkich bezdenna głębino

Św. Małgorzata Maria często mówiła o Bożym Sercu jako o otchłani niezbadanej, niepojętej, w której powinniśmy się pogrążyć i w niej pozostać - abyśmy już nie znajdowali upodobania w rzeczach tego świata, ale z oceanu świętości czerpali wzory wszelkich cnót.

W Jezusie Chrystusie wszystko jest wielkie, bez granic. Jego doskonałość jest niezmierzona, nie potrafimy sobie jej w żaden sposób wyobrazić. Gdybyśmy ją porównali do studni tak głębokiej, że nikt jej dna dojrzeć nie może, byłoby to również bardzo nieudolne porównanie.

Najświętsze Serce Pana Jezusa już od chwili poczęcia Słowa wcielonego było bezdenną głębiną wszelkich cnót. Chrystus był jednakowo święty w każdej chwili swego życia. Ewangelista św. Łukasz napisał, że Jezus "czynił postępy w mądrości, w latach i w łasce u Boga i u ludzi" (Łk 2, 52). Te słowa św. Łukasza trzeba tak rozumieć, że ludzie widzieli z biegiem lat, w różnych okolicznościach życia Jezusa, coraz więcej Jego cnót.

Mówimy, że Chrystus jest bezdenną głębiną wszelkich cnót. Gdy jednak rozpatrywać będziemy szczegóły Jego życia, to stwierdzimy, że Jezus nie posiadał niektórych cnót, jakie widzimy u świętych. Istnieją bowiem takie cnoty, które suponują pewną niedoskonałość, i tych Jezus nie mógł posiadać. Nie miał na przykład cnoty wiary, ponieważ ta cnota skłania nas do przyjęcia za prawdę tego, czego rozum nie może pojąć. Tymczasem Jezus znał wszelką prawdę. Jezus nie posiadał cnoty nadziei, ponieważ nadzieja każe nam spodziewać się szczęścia, którego obecnie jeszcze nie mamy. Chrystus znał prawdę o swoim zmartwychwstaniu i wniebowstąpieniu. Również zbawieni w niebie nie posiadają cnót wiary i nadziei. Jezus nie potrzebował też cnoty pokuty, ponieważ nigdy nie zgrzeszył. Natomiast posiadał wszystkie inne cnoty w najwyższym stopniu. Na pierwszym miejscu należy wymienić cnotę religijności. Po całodziennych wędrówkach Chrystus zwykle usuwał się na jakieś wzgórze i spędzał tam samotnie czas na modlitwie do Ojca. Jezus oświadczył, że pragnie tylko pełnić wolę swego Ojca i w każdym momencie czynić to, co Jemu się podoba. Miłość do Ojca skłoniła Go do przyjęcia niewypowiedzianych cierpień, aby wynagrodzić zniewagi wyrządzone Ojcu przez ludzi. Życie Jezusa było również jednym szeregiem uczynków miłości względem ludzi - mówiliśmy o tym wyżej.

Jezus posiadał cnoty: roztropności, czystości, pokory, umartwienia i wszystkie inne, których nie jesteśmy w stanie wymienić - musielibyśmy tutaj zacytować całą Ewangelię: Trzeba zaznaczyć, że wszystkim cnotom towarzyszyła nadzwyczajna prostota, która porywała uczniów i zachęcała do naśladowania Go. Jezus nie chciał nigdy zadziwiać swymi cnotami. Przyjmował ze spokojem wszelkie cierpienia, zniewagi i szyderstwa, jakie Mu zostały narzucone przez wrogów. Sam jednak nie szukał innych umartwień, wyjąwszy długi czterdziestodniowy post. Nasz Zbawiciel znosił cierpliwie wszystkie trudy i niewygody swego misjonarskiego życia, które upływało w ustawicznych podróżach.

Faryzeusze gorszyli się, że Chrystus "je i pije" w przeciwstawieniu do Jana Chrzciciela, który wiele pościł. Ale Chrystus chciał być wzorem świętości dla wszystkich, nie tylko dla zdolnych do nadzwyczajnych umartwień - wzorem wprawdzie idealnym, ale możliwym do naśladowania.

Jezu, wspaniały nasz Mistrzu i wzorze wszelkich cnót, ty powiedziałeś: "Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski" (Mt 5, 48). Mimo naszej słabości kazałeś nam dążyć do wielkich ewangelicznych ideałów. Prosimy Cię, dodaj nam sił, abyśmy nie zrezygnowali z dążenia do nich mimo wielu niepowodzeń.