6. Serce Jezusa – gorejące ognisko miłości

Tego wyrażenia użył Jezus: "Przyszedłem ogień rzucić na Ziemię i jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął" (Łk 12,49). Duch Święty zstąpił w Wieczerniku na apostołów pod postacią ognia, chcąc zaznaczyć siłę i intensywność miłości, którą tego dnia zostali przeniknięci. Zapaleni tą miłością mieli iść w świat i szerzyć wzniosłe zasady Ewangelii Chrystusowej.

Św. Małgorzacie Marii Alacoque zjawił się Chrystus cały w ogniu: "Pewnego dnia – mówi Święta – nasz Pan przedstawił mi się cały promieniejący chwałą, ze stygmatami pięciu ran. z Jego piersi, która była podobna do gorejącego ognia, wychodziły na wszystkie strony płomienie. Jezus odkrył szatę, ukazując swoje Serce, które było źródłem tych płomieni, a były one tak gorące, że obawiałam się, iż mnie pochłoną i spalą na popiół". To bardzo znamienne, że właśnie w ten sposób Zbawiciel chciał przedstawić św. Małgorzacie bezgraniczną, niezmierzoną siłę swojej miłości.

O miłości Bożej względem człowieka mówi cały świat, stworzony dla człowieka, ale Bóg chcąc w jeszcze doskonalszy sposób okazać nam swoją miłość, posłał na ziemię swego Syna. Szczytem miłości Jezusa była męka i śmierć na Golgocie. o tej męce Zbawiciel myślał przez całe swe życie. Jakże często mówił o niej do apostołów: "... Syn Człowieczy nie przyszedł, aby Mu służono, lecz żeby służyć i dać swoje życie na okup za wielu" (Mk 10,45).

Jezus, kochając nas, pragnie wzajemnej miłości. Na pewno w dniach Jego ziemskiego życia Serce Jezusowe napełniło się nieraz goryczą, gdy widział wokoło siebie tylu ludzi obojętnych, a nawet wrogo do Niego usposobionych. Jezus pragnie naszych serc, tak jak człowiek kochający pragnie wzajemności. "Mam wszystko – powiedział do św. Mechtyldy brakuje mi tylko serca człowieka". "Lecz, o Panie, cóż dobrego możesz znaleźć w biednym sercu ludzkim, w którym jest sama nędza i nie ma nic godnego kochania?" – dziwi się św. Mechtylda. A Chrystus jej odpowiedział: "Gdybyś ty wiedziała, jak jestem pochłaniany pragnieniem, aby być kochanym, nie odmówiłabyś Mi niczego, aby mnie zadowolić". Św. Mechtylda wzruszona tymi słowami, a także wyrazem twarzy Chrystusa, na której malowało się głębokie cierpienie, zalewała się łzami.

Jezus powiedział jeszcze do św. Małgorzaty Marii: "Oto Serce, które tak ukochało ludzi, że niczego nie szczędziło, aby udowodnić swoją miłość. Nie znajduję jednak prawie nikogo, kto by usiłował ugasić moje pragnienie".

Jakże wzruszają nas te skargi Jezusa. Czy i my będziemy opierać się Jego miłości? Gdy pomyślimy, kim jest Jezus, a kim my jesteśmy, naszą obojętność trudno jest pojąć.

Bądźmy przekonani, że sprawimy wielką radość Bożemu Sercu, gdy Mu okażemy choć trochę miłości: gdy Go pozdrowimy jakimś aktem strzelistym, gdy wstąpimy do kościoła, aby Mu złożyć krótką wizytę, gdy zdobędziemy się na umartwienie z miłości do Niego. Jezus odszedł z tej ziemi dopełniwszy swojej odkupieńczej misji. Jednak zapowiedział: "Nie zostawię was sierotami" (J 14,18). Spełnia tę obietnicę, pozostając z nami w Eucharystii. Tutaj przebywa nadal, miłując nas i oczekując naszej miłości.

Jest niemożliwe – mówią święci – aby ktoś zbliżywszy się do tabernakulum i adorując przez chwilę – nie otrzymał Bożego błogosławieństwa. Są osoby, które mają zwyczaj przez dłuższy czas pozostawać przed Najświętszym Sakramentem nic nie mówiąc, tylko patrząc na tabernakulum. "Pan jest tu" – ta świadomość im wystarcza i napełnia ich radością. Podobnie jak chorzy, stosujący kurację słoneczną, zadowoleni są, że znajdują się pod działaniem promieni słonecznych.

Tajemnicza siła wychodząca z Eucharystii oczyszcza dusze z różnych wad i pomaga nam stać się świętymi. Mówi św. Małgorzata Maria: "Mój Pan pokazał mi swoje Serce jako ognisko miłości i powiedział: „0to Boski strumień mojej miłości, w którym masz się oczyścić. Później sprawię, że znajdziesz tutaj oświecenie i wreszcie zjednoczenie ze Mną. Powinniśmy zatem – dodaje Święta – przystępować do tego ogniska miłości, aby oczyścić się ze swych wad, jak oczyszczają złoto w tyglu". Jezus powiedział: "Kiedy w tych płomieniach czystej miłości serce twoje zostanie zniszczone, wtenczas otrzymasz nowe serce".

Nie bądźmy głusi na głos Jezusa, który woła do każdego z nas nieustannie: "Synu, córko, daj mi serce swoje". Zaspokójmy Jego pragnienie. Oddajmy Mu nasze serca i naszą miłość. Nic więcej nie możemy Mu ofiarować, by odpowiedzieć na miłość, którą On nas obdarza.